Słowenia, Bled, Bohinj, Piran. Nieodkryta ziemia.

Kto z Nas, jadąc w stronę „słońca”, nie przemknął przez Słowenię? Ten mały, ale przepiękny kraj często traktowany jest jak tranzyt, w kierunku Chorwacji, Grecji czy Czarnogóry. Warto jednak się tam zatrzymać. Słowenia to nieodkryta jeszcze, przez wielu ziemia i wyjątkowe miejsce na mapie Europy. Dość powiedzieć, że stolica Słowenii, Ljubljana była w roku 2016, zieloną stolicą Europy.

Ciekawą sprawą jest, że Słowenia, zaledwie 2 milionowy kraj ograła naszą reprezentację w piłkę nożna w ramach kwalifikacji do mistrzostw Europy. Całkiem nieźle, biorąc pod uwagę że nie jest to potęga „footbolu” ;).

Ale, nie w tym rzecz. Słowenia zawdzięcza swój urok lokalizacji. Położona Jest w trzech strefach klimatycznych: śródziemnomorskim, alpejskim oraz kontynentalnym, co sprawia, że o każdej porze roku ten kraj ma coś niezwykłego do zaoferowania.

Kilka ciekawostek o Słoweni, których możecie nie wiedzieć:

Aż 37 procent kraju objęte jest programem natura 2000. 

Posiada największe zasoby wody w Europie.

Słowenia, nie należy do grupy krajów bałkańskich. 

Pod ziemią, odkryto ponad 100 źródeł termanlnych.

Przejazdy autostradą kosztują 15 euro (tygodniowa winieta w roku 2019). Warto zainwestować jeśli planujecie zwiedzić ten kraj. W przeciwnym wypadku, nawigacja „przeciągnie” Was wąskimi górzystymi drogami. Dotarcie do wyznaczonego celu zajmie bardzo dużo czasu

Spotkacie tam najstarszą winorośl w Europie, chociaż osobiście polecam piwa słoweńskie.

W dziewiczych lasach Słowenii, położonych ok. 60 km od stolicy tego pięknego kraju, żyje jedna z największych populacji niedźwiedzi brunatnych w Europie.

Znajduje się tam najczęściej odwiedzana jaskinia w Europie. Jskinia Postojna.

Największe słoweńskie jezioro wysycha na okres letni. Jest to jezioro Cerknickie.

Kuchnia słoweńska, której trzeba spróbować to: ciasto potica, strucle (jest ich ponad 80 odmian), prekmursk gibanica, i w końcu soszone przez 12 miesięcy na wietrze Žlikrofi.

Miejsca, które warto zobaczyć:

Owiane sławą jeziora: Bled i Bohinj. Zdecydowanie polecam Bohinj, wywarło na mnie większe wrażenie niż Bled. Tutaj trzeba zaznaczyć, że w sezonie wakacyjnym ciężko tam nawet o miejsce na polu namiotowym bez uprzedniej rezerwacji, nie wspominając już o postawieniu gdzieś kampera.

Plantacje chmielu oraz miejscowość Zalec, gdzie możemy podejść do fontanny piwa.

Oczywiście Piran. Ta nadmorska uwieczniona na kartach historii miejscowość, zabierze dech w piersiach niejednemu turyście.

Alpy Julijskie. Około 100 km rozciągających się wapiennych gór, dostępnych zarówno do wspinaczki, jak i wędrówek górskich. Najwyższy szczyt to Triglav 2864 m.n.p.n. Znajduą się tam również najważniejsze ośrodki sportów narciarskich.

Przepiękna i bardzo przyjazna stolica Lublana. Będąc w Słowenii trzeba się tam zatrzymać i poczuć atmosferę tego miasta.

Jaskinie, szczególnie Szkocjańskie.  Są to malowanicze groty położone na terenie Słoweńskiego Krasu. Słowenia słynie z bajkowych grot i jaskiń.

Stadnina koni w Lipicy. Wspaniałe, galopujące białe konie utrzymane w jednej z najstarszych stadnin na świecie.

Portoroz. Coś dla miłośników przepychu i dobrej zabawy. Gdybym miał porównywać porównałbym do Polskiego Sopotu. Jeśli wypoczywać komercyjnie w dobrej zabawie to należy się tam właśnie udać. Na wybrzeżu warto odwiedzić wspomniany Piran, Izolę i Koper.

Poniżej załączam krótki film z mojego przejazdu przez Słowenię.

 

Słowenia nie jest taka liberalna jak Hiszpania czy Włochy, biorąc pod uwagę miejsca do kameperowania. Infrstruktura jest nazwijmy to średnio rozwinięta (odbiega od Hiszpanii czy Portugalii) „Camper-stopy”, które możemy tam spotkać są raczej nielicznie rozmieszczone. Nie zawsze towarzyszy temu infrastruktura dla wody „szarej”, „czarnej” czy możliwość uzupełnienia. Woda zazwyczaj płatna 2 euro za około 100 litrów. Na stacjach raczej próżno szukać dostępu do wody. Zrzuty „szarej” i „czarnej” tylko w wyznaczonych miejscach.

Do największych minusów Słowenii zaliczam „betonowe” wybrzeże. Praktycznie cała linia brzegowa z Adriatykiem jest zalana betonem. Tylko w miejscowości Izola uraczyłem oczy piękną linią brzegową.

Ceny są bardzo przystępne, biorąc pod uwagę fakt że Słowenia jako waluty używa Euro. Za obiad składający się z kremu oraz „Kalamari na żaru” z frytkami i sałatką w Lublanie, stolicy Słowenii, we wrześniu zapłaciłem ok. 10 euro.

Za jedne z największych plusów Słowenii uważam, czystość wody. Jak chwalą się Słoweńcy, niemal z każdego źródła można pić wodę bezpośrednio. Kolejny plus jakie przyznaje Słowenii to piwo Lasko. Nie wiem dlaczego, ale piwo to pite w tym kraju smakuje naprawdę wyjątkowo, mimo że nie jest to półka super premium.

Słoweńcy należą do przyjaznych narodów, moim zdaniem. Niejednoktrotnie częstowano mnie lokalnymi warzywami czy daniami.

W Słowenii czułem się bezpiecznie. Nawet krążąc nocami po stolicy tego kraju czyli Ljublanie nigdy nie odczułem żadnych złych zamiarów od napotkanych osób. Nie skradziono mi nic również. Oczywiście nie oznacza to że możemy przestać być ostrożni.

 

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o