Sycylia region Agrigento – wybrzeże i plaże

Jadąc od wschodu, warto zatrzymać się choć na chwilę w miejscowosci Licata, miasteczku z ładnym deptakiem i pięknym, zadbanym porcie z latarnią morską. Idealne, jeżeli mamy chwile na popołudniowy spacer. Licata tętni życiem ulicznego jedzenia.

Na nocleg możemy zatrzymać się kawałek dalej na dużym parkingu pod zamkiem “Montechiaro” przy miejscowości Marina Di Palma. Już samo miasteczko jest ciekawe, a zaraz za nią po lewej stronie będzie niesamowity cypelek z piękną panoramą, dróżka prowadzi w dół jakieś 50 m, ale ja bez problemu wjechałam tam 7-miometrowym Ducato Maxi, to świetny spot.

Dla wygodniejszych pod zamkiem jakieś 2 km dalej odnajdziecie duży asfaltowy parking, z kontenerami na śmieci. Niesamowitą plażę zobaczycie w dole, wdrapując się na zamek.  

Kilkanaście kilometrów dalej na wschód odnajdziecie moje ulubione miejsce na Sycylii. Rezerwat Punta Bianca. Prowadząca do niego boczna droga nie jest asfaltowa, uważajcie więc w miesiącach deszczowych, byście nie ugrzęźli w błocie.

Tak naprawdę to teren wojskowy, jednak jeżeli militarni akurat nie blokują drogi, jest on dostępny dla każdego. Znajdziecie tam ogromne niezamieszkane przestrzenie wzdłuż linii brzegowej. Ja spędziłam tam wiele ciemnych nocy i nigdy nic się nie wydarzyło.

Jeżeli jednak wolicie mieć bliskość jakiejś osady, nieopodal odnajdziecie Lido Zingarello. Wspaniałe miejsce na zaparkowanie kampera, niesamowite widoki i długie trasy spacerowe polami aż do samej Punta Bianca.

Po siedzeniu w rezerwacie wybierzcie się do miasta Agrigento, odwiedźcie słynne Valley of the Temples, a jeżeli traficie akurat na piątek – lokalne targowisko. Spacer urządźcie sobie główną ulicą spacerową Via Atenea po centrum.

Na nocleg zjedźcie jednak do mniejszej miejscowości San Leone, gdzie spotkacie masę kamperów zaparkowanych na zatoczkach wzdłuż morza. Jeżeli nie są to wakacje, to mimo zakazu wjazdu na portowy parking, śmiało możecie z niego skorzystać.

Nikt się nie przyczepi, a Wy spotkacie tam innych kamperowiczów. Jeżeli jednak łamanie przepisów nie jest dla Was, wjedźcie za port i śpijcie przy samym morzu. W San Leone jest długi, czysty deptak spacerowy i kończący go port turystyczny, po drodze zasmakujcie koniecznie lody Guspidi.

Miejscowość Porto Empedocle wcale nie zachwyca, ale ma jedno miejsce warte odwiedzenia- Osteria al  Timone. Jadalnia w stylu rybackim, właścicielem jest sam pirat, a we wnętrzu spotkacie kilka dużych papug. Nie zdziwcie się, nikt nie przyniesie Wam menu, ani nie zapyta, co chcecie zjeść.

Zestaw jest z góry ustalony- przystawka z owoców morza, zazwyczaj trzy rodzaje makaronu, smażone ryby i w zależności co akurat dziś dostarczyli małże w sosie lub grillowane kalmary, do tego puszysty kelner będzie dbał o to by, nie zabrakło Wam przy stoliku wina.

Na koniec coś słodkiego i kieliszek limonczello. Kolacja składająca się z jakiś 5 dań dla każdej osoby, których nie będziecie w stanie zjeść, na dodatek będziecie opici winem, kosztować będzie 25 euro od głowy. Nigdzie nie zjecie tak dobrze i tyle za taką kwotę na Sycylii!

Na antipasto i znany tu wszystkim drink Aperol Spritz zabierze Was z parkingu Faro di Capo Rosello bezpłatnie stary bus. Uliczka jest bardzo stroma i wąska, dlatego nie możecie wjechać tu swoim samochodem. Na górze, gdzie znajduje się latarnia, oglądać bedziecie wspaniałą plażę poniżej – Lido Rosello – przechodząca z piaszczystej w wysokie skały.

Podziwiać tu będziecie wspaniały zachód słońca, popijając coś z jednego z barów. Bus jeździ z góry na dół co kilkanaście minut.

Kolejną z najsławniejszych atrakcji Sycylii jest Scala Dei Turchi.  Jeżeli doszliście do starych koszar na Punta Bianca, tu znajdziecie taką samą tylko znacznie większą białą, wapienną skałę zanurzoną w krystalicznej wodzie, na której wyryć możecie swoje imię. Ja kiedyś tam wrócę, odszukać moje.

Następnie dojedziecie do regionu Eraclea Minoa. Ten rejon zachwyca dzikością. Rezerwat Fiume Platani, szlak turystyczny Capo Bianco z wykopaliskami archeologicznymi  a po całym dniu spacerowania kolacja w restauracji Garibaldi!

Nie możecie jej sobie odpuścić, bowiem zjecie siedząc w morzu!  Garibaldi to knajpa postawiona na wysokich palach zanurzonych w morzu. Klimatu temu uroczemu miejscu dodają liczne ciepłe lampki i morskie dodatki. Podają tu wspaniałą zuppe di cozze!