Vantastiklife, czyli fantastyczne dziewczyny w vanie

Iwonka i Asia. Dwie urocze Polki, mieszkające od wielu lat na Wyspach Brytyjskich. Dwie niesamowite filozofie życia. Temperament, odwaga, otwarte umysły i do bólu przepełnione miłością serca. Czyli…. Vantastiklife.

Jest sobota, 22 lutego. Biorę do ręki telefon. Kilka dni temu umówiłem się na rozmowę z dwoma dziewczynami żyjącymi w swoim vanie. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Nie znaliśmy się. Zaskoczyły mnie zupełnie.

Ale od początku.

Do rozmowy z Vantastiklife zainspirowały mnie wpisy dziewczyn w mediach społecznościowych. Dostrzegłem ciekawą historię, jak się później okazało, ta historia ma swoje smutniejsze momenty.

W trakcie swojej tułaczki po Europie spotkałem wiele osób żyjących i podróżujących swoimi „domami na kółkach”. Wiele historii. Każda kolejna ciekawsza, ale muszę przyznać, że droga vantastiklife do Vanlif’u, to było prawdziwe przetarcie.

Dziś Iwonka i Asia, mieszkają już w swoim kampervanie na bazie Mercedesa Sprintera. Na weekend uciekły poza mury miasta, w którym na co dzień pracują i żyją. Wróciły właśnie ze spaceru. Szczęśliwe, mimo tego jaką drogę przeszły przez ostatnie miesiące, wciąż pełne wiary i zaufania do ludzi.

Iwona i Asia, żyją i pracują w Anglii. Są już tam od wielu lat. Pracują w branży kosmetycznej, w uznanej światowej marce. Od kilku tygodni cieszą się swoim nowym „domem na kółkach”. Na pokładzie mają jeszcze dwie urocze suczki: Joy i Shakti. Na razie, w krótkich podróżach, ze względu na pracę. Zresztą jak wielu z nas.

Decyzja była odważna. Wybór kampervana jako swojego przyszłego domu to pokaz silnej woli i podążania za swoim „wewnętrznym głosem”. Znajdą się tacy, którzy wzruszą ramionami i powiedzą: „głupota”. Znajdą się tacy, którzy z podziwem będą podglądać i zazdrościć tej wolności. Opinii będzie wiele, jedno jednak pozostanie stabilnym fundamentem, którego nie będzie można obalić. Będzie to odwaga.

Skąd pomysł na vanlife:

Vantastiklife:

Dojrzewało to wraz z naszym rozwojem. Duchowym i psychicznym. Jesteśmy już 8 lat razem. Mamy takie same podejście do życia. Na początku chciałyśmy znaleźć swoją oazę w spokojnym życiu na wsi. Doskonale rozumiemy, jak działa system i czym jest praca w korporacji. Chciałyśmy wyjść poza ten utarty schemat. To miała być nasza ucieczka od realiów tego świata. Po tym, jak znajomi kupili przyczepę kampingową i wyjechali zamieszkać do Portugalii, zaczęłyśmy myśleć też o takim rozwiązaniu. Najpierw była propozycja przyczepy. Później pojawiła się przebudowa vana.

Dziewczyny zleciły kompleksowo zakup oraz przebudowę Mercedesa Sprintera na kampervana.

Przygotowały się do obioru swojego auta perfekcyjnie. Wypowiedziały umowę najmu mieszkania. Przeorganizowały swoje rzeczy. Spakowały się, wyprowadziły…

I ku ich zdziwieniu, auto do Nich, nie dojechało.

Gdy kampervan był w drodze, był już na wyciągnięcie ręki, okazało się, że padł silnik. Diagnoza: Generalny remont.

Niby nic, co nie spotyka innych. Przecież wszyscy mierzymy się z awariami. To nieoderwalny element naszego życia. Niby tak. Ale komu z nas pada jednostka napędowa, bez przejechania nim chociażby jednego kilometra.

Dziewczyny zostają na walizach. Bez mieszkania. Bez kampervana. Za to z torbami i dwójką psiaków. Zdane jedynie na siebie i życzliwych ludzi. Jak się okazało później, tych nie brakowało.

W naszej rozmowie słyszę duże podziękowania dla koleżanek, które zaoferowały im swoją pomoc. Nie bez znaczenia jest fakt, że ciągłość tej pomocy była nieokreślona w czasie. Nie wiadomo było, kiedy Sprinter dojedzie i czy w ogóle.

Ale dojechał.

Mogę się tylko domyślać, że koszty nie było najniższe. Nerwy i niewygodna dla wszystkich sytuacja, też nie poprawiały samopoczucia.

Szczęśliwe, że już „Jest”, że po ponad roku dojechał. Że będą miały gdzie mieszkać.

Znów musiały zrobić krok wstecz.

Rozpoczęły samodzielną „customizacje”. Uznały, że konieczne jest dostosowanie vana do brytyjskich warunków pogodowych, rozbudowały instalację paneli fotowoltaicznych do 900Wat, zwiększyły izolację auta, wprowadziły szereg zmian, które dziś pozwalają im budzić się z uśmiechem na twarzy.

Jakie były sumaryczne koszty. Cóż. Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, więc mogę tylko się domyślać. I nie mam tu na myśli, tylko spraw finansowych, ale też stres, wiążące się z tym zdenerwowanie, zdecydowane pogorszenie komfortu życia.

 

Czy się poddały?
Nie.
Są Twarde.
I to trzeba z tej historii zapamiętać. Że tylko podejmowanie kolejnej próby może przynieść Ci sukces.

van life Polska

Jaki mają plan na przyszłość?

Chcą wykorzystać zdolności, jakie posiadają. Będą szły w kierunku rękodzieł i obrazów. Wkrótce też pojawi się blog prowadzony przez Vantastiklife. Celem będzie promowanie życia zgodnego z naturą.

Czy macie zmywarkę?

Wbrew pozorom, tego pytania nie zadałem. Przywołałem je jednak, bo takie właśnie pytanie padają w pracy u dziewczyn, od ludzi, którzy ze zdumieniem patrzą, jak żyją.

Zapytałem natomiast, Asie i Iwonę czy się boją. W końcu zostając same w kampervanie, podejmują ryzyko. Są drobne. Prawdziwe „Maluchy”, całe 160 cm.

Vantastiklife:

Nie, na razie nie spałyśmy w strachu. W Anglii dużo podróżowałyśmy. Czujemy tutaj się bezpiecznie. Nie mamy obaw. Nie myślimy o zagrożeniach.

Odważnie idą przed siebie. Wierzą, że śmierci duszy nie ma. Że ciało to kontener dla życia. I ta odwaga prowadzi je do przodu.

Trzeba żyć dniem dzisiejszym. Tu i teraz jest ważne. W życiu wszystkie chwile są piękne. Zarówno te dobre, jak i te złe.

Nie mogłem się oprzeć. Zapytałem: Czego najbardziej Wam brakuje z życiu Van Life?
Vantastiklife: „Niczego”

Jest sobota 22 lutego. Jestem po rozmowie z Vantastiklife. Nie widziałem czego się spodziewać. Nie znaliśmy się. Zaskoczyły mnie zupełnie…

vantastiklife vantastiklife

 

 

 

2
Dodaj komentarz

1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Joanna

Pięknie dziękujemy za super rozmowę i świetnie napisany artykuł ❤️